Biedniejsza osoba = więcej filtrów i edycji zdjęć? Badania mówią, że tak

Naukowcy postanowili sprawdzić, czy jest jakaś korelacja pomiędzy zamożnością regionu, a edycją zdjęć. Okazało się, że tak.

Próba była dość duża:

43 000 postów w stylu „przed i po”.
Po odrzuceniu niewyraźnych, słabej jakości lub powtarzających się zostało 13 448 par zdjęć (zwykłe + edytowane).

Źródło danych:

Rednote, czyli chiński odpowiednik Instagrama (nazywany „Czerwoną książeczką” – swoją drogą to polecam założyć tam konto w ramach testu, ciekawe doświadczenie).

Medium też jest ważne dla wniosków, bo w Azji znacznie intensywniej używa się filtrów wspieranych przez AI – zarówno na zdjęciach, jak i wideo (wiem co mówię, naciąłem się na Tinderze).

Jak mierzono:

Automatyczne badanie kilkudziesięciu punktów na twarzy: proporcje i wielkość oczu, kształt twarzy (szerokość/wysokość), nos, usta, podbródek, jasność, wyrównanie kolorów.

Co dalej?

Badacze porównali intensywność zmian / edycji z danymi ekonomicznymi prowincji Chin (PKB per capita podzielone na kategorie).

Wniosek:

Odwrotna korelacja między poziomem zamożności regionu a skalą edycji selfie.
Po naszemu: Im biedniejszy region, tym mocniej edytowane były fotki.

W bogatszych regionach (Pekin, Szanghaj, Guangdong, Zhejiang itd.) – tylko delikatne poprawki lub zdjęcia bardzo bliskie oryginałowi. Co ciekawe – nie tylko kształt był mocniej zmieniany, ale i kolor na jaśniejszy.

Za tydzień będę w Pekinie, to pogadam o tym z lokalsami, ale znalazłem już kilka wniosków w komentarzach:

1. Winne są ograniczone zasoby na realną poprawę wyglądu. Mniejsze zarobki = gorsze kosmetyki, mniej modne / gorzej dopasowane ubrania, słabszy dostęp do fryzjerów, no i oczywiście medycyny estetycznej. A edycja w aplikacji jest darmowa.

2. W tych prowincjach trudniej jest już na starcie – chodzi o jakość jedzenia, jakość wody, czystość powietrza, opiekę medyczną itd. (to wszystko wpływa na cerę, wagę czy stres).

3. W biedniejszych rejonach trudniej o awans społeczny, więc wizerunek online to taki substytut statusu. To trochę jak ten znajomy, co wyjechał do Anglii w 2004 i jak wrócił, to dalej rozwalał mu się dom, ale jeździł nowym BMW. Teraz online załatwia to szybciej i mniejszym wysiłkiem.

4. ALE też coraz popularniejsze jest zarabianie online (live sprzedażowe czy zwykłe sklepy promowane w social mediach). Więc wygląd = marketing = zarobek.

5. Niektórzy pisali o gorszym wyczuciu stylu osób z prowincji X czy Y, ale nie wiem, czy możemy to traktować jakkolwiek naukowo.

Nie podejmę się oceny, jak jest w Polsce. Ale jak masz swoje zdanie, to chętnie pogadam.

Źródło:

Czasopismo Telematics and Informatics, Volume 102, 2025.
Online znajdziesz tutaj: link.
DOI: 10.1016/j.tele.2025.102325

Tytuł:
Achieving your best self: How socio-economic variation and cultural values shape digital beauty trends

Autorzy:
Yao Song, Qiyuan Zhou, Wenyi Li, Yuqing Liu (Sichuan University + Hong Kong Polytechnic University)

Notatka:

Pamiętajmy, że to badanie korelacyjne (nie dowodzi przyczynowości), dotyczy tylko jednej platformy (Rednote) i wyniki są porównane z regionami (nie dochodami pojedynczych osób). 80 000 zdjęć to sporo, ale traktujmy to bardziej jako ciekawostkę.

Opracowanie:
Jakub Biel