Dlaczego jestem na okładce Sprawnego Marketingu? - Jakub Biel

Dlaczego jestem na okładce Sprawnego Marketingu?

Powiem wprost: wejście do Empiku, w którym znajdziesz gazety ze swoją twarzą na okładce jest zajebiste. To jak otwarty kebab w drodze powrotnej z imprezy, tylko bardziej. To jak złapanie Adele na afterparty (pozdro Kinga), tylko jeszcze lepiej. To coś, czym będę spamował social media przez najbliższe dni, a nie robię tego często.

Jak to się stało?

Okładki są dla próżnych, a ja jestem próżny. Występuję na różnych dużych konferencjach, w tym regularnie na I Love Marketing, czyli największym wydarzeniu marketingowym w Polsce. To tam widzowie mogą głosować na najlepsze prezentacje i top 10 jest zapraszane na kolejną edycję. Występowałem już tam dobre kilka razy i przez ten czas zbudowała się między prelegentami zdrowa rywalizacja. Taka bez podkładania nóg. Choć oczywiście dogryzamy sobie nawzajem, jak np. ja poniżej Tomkowi Palakowi (to jeden z niewielu prawników, którzy mają dystans do siebie).

Tym sposobem powstało nasze magiczne trio: ja, wymieniony Tomek Palak i Janina Bąk. Tak się złożyło, że każde z nas wypadało bardzo dobrze na tej konferencji, więc pojedynki zrobiły się jeszcze bardziej zacięte. No i przy tym świetnie dogadujemy się prywatnie (powiedziałbym, że znamy się jak łyse konie, ale Tomek zabrania nam używać tego określenia).

Ale pojawiło się coś, co podkręciło rywalizację – maszynka do budowania ego

Tak tak, chodzi o okładkę magazynu Sprawny Marketing. Żeby ją zdobyć wystarczyło jedynie…być Krzysztofem Gonciarzem, Radkiem Kotarskim, Michałem Szafrańskim, albo po prostu pokonać 65 innych występujących na scenie I Love Marketing i wygrać całą konferencję. Proste? Zdecydowanie nie.

Choć zawsze wypadałem blisko podium, albo na nim, to ciągle czegoś brakowało. Po drodze zarówno Janina, jak i Tomek zgarnęli tę przepiękną nagrodę i dumnie spoglądali na cały Empik (niczym ja z obrazu wiszącego mi teraz nad biurkiem). Oczywiście cieszyłem się, że to oni tam trafili, ale nie oszukujmy się – ja też chciałem. I co prawda w magazynie tak trochę jakby byłem, ale tylko trochę. A właściwie to nie do końca ja, bo tylko moje artykuły w środku. Przynajmniej w zacnym gronie.

No i byłem z tego dumny, dopóki nie zaczęli mi dogryzać

Oczywiście nie wszyscy, tylko Janina i Tomek. Raz nawet wysłali mi balon z gratulacjami artykułu okładkowego – to znaczy takiego, który ma zajawkę na okładce. Ale wciąż nie mnie.

I tu chciałem napisać, że na szczęście udało mi się w końcu wygrać tę konferencję. Ale to nie tak. Udać to się może w loterii na festynie, gdzie wygrywa się prosiaka i zestaw pianek do golenia. Po prostu – wygrałem. Do teraz uważam, że prezentacja o niestandardowych kampaniach reklamowych była mega dobra. Może nawet lepsza od mojego wystąpienia na TEDx. Co prawda slajdy znowu robiłem tuż przed dniem zero, ale sporo się nad nią napracowałem. Tak samo jak nad badaniami, przykładami i całym mięsie, które w niej było. Zwłaszcza, że nie mówiła o jakichś tam kampaniach reklamowych w USA, tylko wynikach ciężkiej pracy mojej i całego zespołu. I chyba dlatego po ogłoszeniu wyników emocje uderzyły mi do głowy. Raczej nie mam tendencji do wkurzania się albo podskoków z radości 🙂

No i dalej to już poszło: make-up, sesja, druk i oto jest – najnowszy numer Sprawnego Marketingu.

Gdzie go możesz kupić? Między innymi w jednym ze 148 Empików, tutaj lista. JARAM SIĘ! Ciekawe, kiedy w końcu to do mnie dotrze, bo dalej jestem w jakimś dziwnym szoku.

Podobno gole, zwycięstwa, piosenki na weselach, albo sukcesy można komuś dedykować. I tu chciałbym przede wszystkim podkreślić rolę mojego zespołu. To oni zasługują na brawa. Jednego jestem pewien – bez tak kreatywnej, szalonej i zgranej ekipy nie robilibyśmy równie dobrych akcji. To dzięki wam x-kom jest wymarzonym miejscem pracy dla wielu marketerów. Dziękuję!

Jakub Biel w Empiku pokazuje okładkę Sprawnego Marketingu